Nasza Rada, bo o nich mowa zostala wysmiana.
Wladcom grodu Trzemeszno slusznie napluto w twarz.
Sasiednie ksiestwo Rogowo wyzwalo nas na wojne.
O co chodzi?
Jak w kazdych plemiennych walkach - o ziemie.
Jak to sie zaczelo?
Jak w wszystko, w czyjejs glowie.
Ktos wpadl na pomysl by okroic sasiadow z 317,46 hektarow niezamieszkalej ziemi.
Po co?
W szlachetnej intencji ulatwienia zycia mieszkancom przygranicznych obszarow naszej gminy
i wziecia pod opieke zrujnowanych drog.
Pomysl sam dobry.
Tylko wykonanie jak zwykle w postsowieckim stylu.
Bylejakie.
Przeciez "jakos to bedzie"...
Wyslano poselstwo.
Przyjeto ich godnie i wysluchano nalezycie.
Dowiadywano sie niestety nieistniejacych konkretow
i w koncu zadano naszym dobrego-samopoczucia delegatom
pytanie:
"co wiec mamy przedstawic naszym komisjom?!"
...
Zapadlo milczenie...
(qrfa, przeciez jakos to mialo byc!)
Dopito kawe, umowiono sie na wymiane urzedowej korespondencji.
Czas mijal, jakos to bylo.
Nic sie nie dzialo.
Spokoj na granicy.
Naszym wojom dobre samopoczucie nie mijalo.
Nad wszystkim czuwal niezwyklych przymiotow, wsrod ktorych prym wiodla odwaga,
rycerz i sekretarz gminy w jednej osobie.
Nie bylo powodow do obaw.
Musi sie udac. Przeciez pomysl dobry, a jakos to bedzie!
Sasiednie ksiestwo nie zamierzalo bezczynnie sie przygladac.
Zrobilo swoje.
Doszlo do spotkania ksiazat i dworow.
Niczym u Wierzynka w Krakowie, spotkano sie w Golabkach.
Mialo jakos byc!
I bylo!
Ksiaze Rogowa od razu przeszedl do ataku:
"Mam przed soba dokumenty dotyczace zmiany granic przeslane przez gmine Trzemeszno.
W uzasadnieniu piszecie, ze ta zmiana ma przywrocic granice sprzed II wojny swiatowej.
Czy dysponujecie na to dowodami?"-
zabrzmialo groznie pytanie nad glowami naszych zadowolonych i usmiechnietych, choc juz nieco zbitych z tropu Rycerzy,
poteznym echem odbijajac sie od sklepien zamku w Golabkach.
"Jestesmy zdegustowani faktem, ze uchwale intencyjna podejmujecie 24 lipca A.D. 2007, a do nas oficjalne materialy docieraja 3 stycznia A.D. 2008. Czy chodzilo o to, aby nasza gmina nie zdazyla wypowiedziec sie?!"
grzmial rogowski wladca!
Fakt, nawet konno wyslane poselstwo,
w skrajnie niesprzyjajacych warunkach pogody dotarloby w jeden dzien!
Widzac jakie spustoszenie w dobrym samopoczuciu naszego dworu sieje, ksiaze Rogowa grzmial dalej -
"Jestesmy zdegustowani wreszcie faktem , ze domagacie sie zmiany granic kosztem gminy Rogowo, nie proponujac nam nic w zamian!
Rozumiemy przez to, ze mamy wam oddac te grunty, bo wy tak chcecie!?"
- tu pojawil sie niejaki cien usmiechu na zbaranialych twarzach naszego rycerstwa, ze o to dochodzi wreszcie do wzajemnego zrozumienia!
Ale wladca Rogowa mial juz zgola inna koncepcje porozumienia:
"Proponujemy uregulowanie tych granic poprzez przejecie przez gmine Rogowo
solectw Golobki i Ochodza"
Padl blady strach na dwor trzemeszenski, to podobno wtedy wlasnie nasz smialy sekretarz gminy szeptal do ucha Ksiecia swoje wymowienie i chwile potem widziano go jak zdawal sluzbowa komorke.
Patrzac na pobladle twarze trzemeszenskich wojow,
Ksiaze Rogowa juz z pozycji zupelnej sily zlozyl oferte nie do odrzucenia:
"Moze gmina Trzemeszno bylaby sklonna zaplacic za te tereny?!
Zaproponowana przez nas cena to 20 tys za hektar!"
Wtedy Ksiaze Trzemeszna zachwial sie w kolanach, poprosil o puchar zimnej wody, a sekretarza swego spytal ile to jest 20 tys razy 317,46?
Widzac, trzemeszenskiego Ksiecia osuwajacego sie na krzeslo,
dostojny wladca Rogowa, z nieukrywanym usmiechem satysfakcji,
spokojnym juz glosem dodal:
"Mozemy wam splate rozlozyc na dwie raty"
Nie uslyszal juz tego sekretarz trzemeszenskiego dworu,
cichaczem wymykajac sie z zamku dosiadl raczego konia i pomknal w sina dal.
Smialek pedzil, az sie za nim kurzylo.
I tyle go widziano.
...
Tak wyszlo, choc pewnie mialo byc inaczej.
Ale czy mozna sie bylo czegos innego spodziewac?
Skoro zaklada sie, ze "jakos to bedzie", to teraz jest jak jest!
Z tego widac jednak jasno, ze balagan, niekompetencja, spychanie odpowiedzialnosci, bylejakosc
i serwowanie sie ucieczka chocby w przyszlosc, do nastepnych wyborow - takie oto maniery panuja na naszym trzemeszenskim dworze.
Ale nadal nalezy WYMAGAC, by nie marnowano naszej reputacji i naszych ciezko zarabianych dukatow!
